Kungsleden – kilka praktycznych informacji.

Kilka uwag praktycznych i spostrzeżeń jako podsumowanie wyjazdu.

Pierwsze i najważniejsze: na szlaku nie kupimy nic poza podstawowymi produktami jak jedzenie, picie czy gaz i to też nie wszędzie. Nie dostaniemy zapasowych kabli, ładowarek, power-bank’ów itd – to trzeba zabrać ze sobą oraz sprawdzić czy mamy kompatybilność innymi słowy czy ładowarki ładują nasze urządzenia, czy kable pasują itd.

Poza stacją w Abisko i Kebnekeise w schroniskach nie ma prądu, bieżącej wody, nie ma łazienek … ale w kilku są sauny więc można się umyć jeśli komuś nie przeszkadza robienie tego w grupie. W każdym schronisku jest natomiast kuchnia z podstawowym wyposażeniem czyli czajnik i kilka garnków, jest gaz, więc można oszczędzić swój choć jak jest więcej osób to może się okazać, że trzeba odczekać na zwolnienie naczyń. Wody bieżącej jak pisałem nie ma więc przynosi się ją w wiaderkach z najbliższego strumienia. Analogicznie z grzaniem w kozie, trzeba czasami pociąć drewno piłą lub porąbać siekierą. Nie czekamy aż ktoś zrobi to za nas bo nie ma tam służących tylko bierzemy się do roboty! Już odpuszczę pisanie o sprzątaniu po sobie i do czego służy miotła ;) Przed wejściem do kuchni lub części mieszkalnej ściągamy buty więc warto mieć ze sobą albo grubsze skarpety albo np Crocs’y. Co prawda podłoga jest drewniana ale i tak bywa chłodno. Większe schroniska mają oddzielne kuchnie dla osób nocujących w namiotach bo każdy domek noclegowy ma swoją część kuchenną. Jeśli nie ma osobnej kuchni to obsługa zwykle wskazuje, w którym domku noclegowym można z kuchni skorzystać. Praktycznie wszędzie za nocleg i artykuły kupowane w sklepach zapłacimy kartą więc nie jest konieczne noszenie sporej ilości gotówki. Oczywiście może się przydarzyć awaria terminala czy nie będzie połączenia więc na tzw wszelki wypadek kilkaset koron szwedzkich trzeba przy sobie mieć. Przejdźmy zatem do kwestii kluczowej czyli cen … jest tragicznie drogo :) Oczywiście jeśli nie żywimy się w schroniskach tylko nosimy własne jedzenie to zakup jednego czy dwóch piw lub chipsów aż tak nie zaboli. Tu jest oficjalny cennik STF w pdf a tu jest wersja przetłumaczona przeze mnie na język Polski. STF czyli Szwedzkie Towarzystwo Turystyczne. Ceny mniej więcej się zgadzają ale mogą pojawić się drobne różnice, jednak nie więcej niż kilka koron stąd cennik należy traktować raczej orientacyjnie. Nie ma też gwarancji, że akurat będą dokładnie te produkty. Ciekawostka – czasami produkty, którym niedługo mija termin ważności są dostępne za darmo! My trafiliśmy na kabanosy :)

Noclegi są drogie i nawet z kartą STF wychodzi ok 200 zł za noc … tak, tak zł czyli PLN nie SEK. Najdroższy jest nocleg w Kebnekaise – 300 zł. Fakt, że stacja jest świetnie wyposażona, jest super kuchnia, suszarnia, prysznice … ale nocleg jest w salach kilkuosobowych. Noclegi w namiocie przy schroniskach są oczywiście dużo tańsze (100 SEK z kartą) a dzięki temu mamy dostęp do kuchni, można się ogrzać i wysuszyć rzeczy przy kozie lub w suszarni … choć tylko większe stacje mają suszarnie. Oczywiście można spać pod namiotem po drodze praktycznie w dowolnym miejscu (poza odcinkiem Abisko-Abiskojaure) i wtedy nie wydamy ani korony. Jeśli jednak zdecydujecie się korzystać ze schronisk to warto przed wejściem w szlak wykupić kartę STF (295 SEK) bo daje konkretne zniżki i jest ważna rok. My kupiliśmy je w Kiruna i choć sama karta przychodzi dopiero pocztą to można już korzystać ze zniżek bo dostaje się potwierdzenie jej wykupienia.

Singi
Singi

Kilka słów o nocowaniu po drodze otóż można rozbijać namiot praktycznie wszędzie poza obszarem Parku Narodowego znajdującego się pomiędzy Abisko a Abiskojaure. Na tym odcinku jest wyznaczone pole namiotowe. Cały szlak podzielony jest tak, że jesteśmy w stanie przejść od schroniska do schroniska bez specjalnego problemu i rozbijać się gdzieś w ich pobliżu. Nawet najdłuższe odcinki czyli 19 i 21 km są do przejścia na spokojnie w jeden dzień … no chyba, że chcemy gdzieś zabawić dłużej bo pogoda dopisuje lub chcemy pozwiedzać okolicę. Jedyny realny problem związany z biwakowaniem na jaki natraficie to znalezienie dobrego miejsca na postawienie namiotu. Podłoże jest mokre, kamieniste albo jedno i drugie naraz, nawet przy schroniskach jest ciężko. Ci którzy przyjdą pierwsi zajmą najlepsze miejsca ;)

Jako, że był to również wyjazd fotograficzny to nie może zabraknąć informacji o tym co zabrałem i czego mi brakowało. Zacznijmy od listy sprzętu fotograficznego, który ja miałem:

  • lekki statyw – w moim przypadku znakomicie działa Manfrotto BeFree ze standardową głowicą choć przy cięższym sprzęcie używanie kolumny jest dyskusyjne … no ok, jest bez sensu bo całość się trzęsie ;) … obawiam się, że nawet bezlusterkowiec na wietrze będzie, że tak powiem łopotał :/ Bez wyciągania kolumny całość jest dość sztywna i nawet na dłuższych czasach nie widać rozmycia przez drgania.
  • zestaw filtrów Cokin plus holder Z-Pro – szare połówkowe 121M i 121L , szare 153 i 154
  • big stopper – czyli filtr szary do długiej ekspozycji B+W 110 ND 3,0
  • pokrowiec na filtry – LowePro Filter Pouch 100 jednak nie mogę go polecić bo wyjmowanie i wkładanie filtrów a tym bardziej holdera jest dość uciążliwe,
  • dwie zapasowe baterie do aparatu – co prawda byłem w stanie „przejść” na jednej ale lepiej mieć backup bo przypomnę: nie ma gdzie ładować. Druga sprawa to temperatury, im niższe tym baterie szybciej się rozładowują,
  • pokrowiec przeciwdeszczowy na aparat – znakomicie działa np PeakDesign (sprawdziłem w Norwegii) ale patrząc na temat budżetowo to nawet jednorazowe czepki kąpielowe zadziałają,
  • zestaw do czyszczenia optyki – mam kilka mokrych chusteczek do czyszczenia okularów, sprawdzają się znakomicie,
  • L-Bracket – daje nam możliwość ustawienia aparatu w pozycji pionowej bez konieczności przekrzywiania głowicy – dzięki temu aparat jest wyżej co przy niskim statywie jest kluczowe plus poziomowanie jest precyzyjniejsze,
  • wężyk – tylko jako backup bo używam samowyzwalacza lub komórki przez wifi jeśli czasy mam dłuższe niż 30 sek,
  • obiektywy – szerokokątny zoom plus długoogniskowy zoom,

Nie piszę jaki aparat bo to nie jest istotne, każdy wybiera wg własnego uznania … ale optymalnie wg jakości i przeznaczenia.

To czego nie miałem i żałowałem, że nie mam to przede wszystkim insert na sprzęt do plecaka. Oczywiście przed wyjazdem szukałem takiego rozwiązania na różnych portalach i u różnych producentów jednak większość robi inserty dla każdego i na wszystko czyli generalnie do niczego :/ Widzę, że przed wypadem w Himalaje muszę zamówić uszycie takiego insert’u wg własnego projektu pod sprzęt, który mam. Jeśli tak się stanie to wrzucę tu szczegółowe info z projektem. Brakowało też małego plecaka, nawet takiego szmacianego, który można zwinąć i upchać byle gdzie. Brakowało bo nie da się zabrać całego sprzętu nawet na krótki wypad w okolicy biwaku – taki mały plecak plus insert znakomicie by się sprawdziły.

Na koniec krótko o sprzęcie trekingowym. Nie wybierajcie się na żaden trek a już tym bardziej na długi w nieprzetestowanym sprzęcie – mam głównie na myśli buty. Przejście w nowych butach raz w górach czy chodzenie chwile po mieście nie oznacza, że są one przetestowane! To muszą być buty, które służą od dawna jako buty trekingowe i jesteście ich w 101% pewni bo sprawdziły się w różnych warunkach. Szlaki tutaj są technicznie łatwe jednak jak pisałem wcześniej trudność polega na zmiennych warunkach atmosferycznych, stanie szlaku bo raz może być suchy a raz błotnisty i od ciężaru jaki dźwigacie. Wchodząc na taki szlak nie ma już odwrotu i zwyczajnie lepiej nie cierpieć.

Kolejna sprawa to plecak. Nie ulegajcie reklamom, nie słuchajcie znajomych, nie wierzcie w testy na YouTube. Plecak musi być jak najlepiej dopasowany do was bo wy nie jesteście w stanie dopasować się do niego – trzeba iść do sklepu, zmierzyć i to nie pusty a z obciążeniem, jeśli sami nie wiecie jak to poprosić o dopasowanie tak aby leżał idealnie. Dopiero wtedy podejmujemy decyzję o kupnie. Przy wadze kilku kilogramów i jednodniowej wycieczce w góry różnicy możecie nie zauważyć ale przy 20 kg dźwiganych codziennie po 5-7 godzin przez tydzień będziecie się wkurzać na plecak zamiast cieszyć się wycieczką. Pomijam już fakt, że plecaki tanie nie są i nie jest to zakup na jedną wyprawę.

Kończę choć w sumie pisania byłoby na 4 takie teksty ale też wiem, że czytanie jest mało obecnie popularne ;)

Na koniec kilka przydatnych linków:

  1. rozkład jazdy autobusów
  2. rozkład jazdy pociągów
  3. prognoza pogody (Norweski Instytut Meteorologiczny)
  4. mapa topograficzna Szwecji z wyznaczonymi szlakami
  5. dziennik z wyprawy

Zakochałem się w Laponii …

back